Psycholog Szkolny

mgr Elwira Laszczak

Godziny pracy

poniedziałek 8:00 - 10:30
środa
9:30 - 14:00
  14:00 - 14:30 Konsultacje dodatkowe dla rodziców, po wcześniejszym ustaleniu terminu
piątek 
 8:00 - 12:00

 

Zadania psychologa w szkole

Głównym adresatem wszelkich moich działań jako psychologa w szkole jest uczeń. Dlatego jeśli masz ochotę zajrzyj, wejdź , pogadamy, może uda się rozwiązać jakiś problem. A może tylko będzie i lepiej jak się tylko wygadasz ;-)
Moim najważniejszym zadaniem jest rozpoznanie potencjalnych możliwości uczniów oraz ich sytuacji wychowawczej. Takie rozpoznanie poprzedza wszelkie działania profilaktyczne, mediacyjne oraz interwencyjne wobec uczniów, rodziców i nauczycieli.
Praca moja na stanowisku psychologa szkolnego polega na zbieraniu informacji na temat klientów (uczniów, rodziców, nauczycieli), problemów czy zjawisk. Odbywa się to podczas badań psychologicznych, które przyjmują formę: ankiety, rozmowy, obserwacji, testu, kwestionariusz.
Obok informacji zaczerpniętych z takich badań wykorzystuję informacje pochodzące z innych źródeł: uczniów, nauczycieli, dyrekcji, pracowników obsługi szkoły, rodziców, własnych obserwacji jak również doświadczeń oraz odczuć.
Celem pracy z grupą, przybierającą najczęściej formę zajęć psychoedukacyjnych, bardzo często jest rozwiązanie konkretnego problemu, konfliktu, często mediacja. W takim przypadku chodzi nie tylko o jednorazowe rozwiązanie problemu, ale przede wszystkim otwarcie komunikacji, wyposażenie w umiejętność rozwiązywania konfliktów, uwolnienie z negatywnych emocji. Jest to jeden ze sposobów integrowania grupy, która zaczyna darzyć siebie większym zaufaniem, zna swoje możliwości i ograniczenia.

 Ciekawe strony - testy, ciekawostki i inne różności

http://www.psychologia.net.pl/index.php
http://www.testy-psychologiczne.com.pl/pytania.html


Ciekawostki psychologiczne:
Niesamowita moc autosugestii - Ewa Podsiadły-Natorska
Stosując autosugestię, możemy zmienić jakość swojego życia. Na czym to dokładnie polega i co w ten sposób zyskamy?
Wszyscy wiemy, jak skuteczna może być autosugestia. Gdy coś sobie wmówimy – nawet jeśli nie ma to żadnego związku z rzeczywistością – wierzymy w to tak mocno, że nikt nie jest w stanie zmienić naszych poglądów. „Autosugestia to bardzo potężne narzędzie do przemiany samego siebie” – przyznaje jeden z internautów. Dzięki niej możemy manipulować własnym umysłem, wpływać na swój charakter, a nawet osiągnąć niewiarygodne rezultaty.
Autosugestia polega na wielokrotnym powtarzaniu afirmacji, co powoduje podniesienie poczucia własnej wartości i przezwyciężenie ograniczających przekonań. Zakłada ona wytwarzanie pewnych wzorców służących do osiągania celu. Wielu sportowców stosuje wizualizacyjną formę autosugestii. Wyobrażają sobie kilkukrotnie, na przykład, że skaczą o tyczce i udaje im się nie zrzucić poprzeczki. Autosugestia praktykowana przez kilka lat daje ogromne efekty.
Niezwykły eksperyment
Badania dowodzą, jak ogromny wpływ ma na nas autosugestia. Naukowcy przeprowadzili eksperyment, w ramach którego osoby, które nie mogły ćwiczyć, wyobrażały sobie siebie podczas treningu. Wymagało to z ich strony olbrzymiego skupienia i zaangażowania. W czasie eksperymentu ochotnicy zostali podpięci do urządzeń, które odbierały impulsy z ich umysłów. Wnioski okazały się zaskakujące – gdy chętni wyobrażali sobie siebie w czasie treningu, mózg wysyłał sygnały do mięśni, które... zaczynały się rozwijać.
O autosugestii w swojej książce pisze Gerhard Leibold. „Pozytywne myśli i oczekiwania dodają nam skrzydeł, negatywne niszczą wszelką radość życia, szkodzą zdrowiu i niekiedy mogą nawet spowodować śmierć. Z drugiej strony przez autosugestię udaje się również spontanicznie złagodzić albo nawet wyleczyć nieuleczalne choroby, chociaż według wiedzy medycznej nie było już w ogóle żadnych nadziei na powrót do zdrowia”. Leibold zwraca uwagę, że pomyślny wynik autosugestii zależy od spełnienia kilku warunków. Pod tym względem autosugestia przypomina treningi sportowców, mające na celu osiągnięcie jak najlepszych wyników lub przyjmowanie leków, które pomagają tylko wówczas, gdy się je odpowiednio zażywa.
Żeby autosugestia była skuteczna, konieczne są:
- Odpowiednia motywacja
Gerhard Leibold radzi: „Przed rozpoczęciem treningu należy się głęboko zastanowić, dlaczego chce się ćwiczyć i co się chce osiągnąć. Najlepiej w tym celu wygodnie usiąść i pozwolić swobodnie przepływać myślom i wyobrażeniom”. Należy wyodrębnić jeden lub dwa silne motywy, które będą podstawą naszej autosugestii.
- Regularny trening
Bez pracy nie ma efektów. Regularny i systematyczny trening stanowi podstawowy warunek skutecznego działania. „Początkującym często trudno jest ćwiczyć dzień w dzień co najmniej raz (a przecież to samo dotyczy regularnej gimnastyki), jednak gdy mają wystarczającą motywację, to przetrzymają ten pierwszy trudny okres” – zaznacza Leibold.
- Cierpliwe czekanie
Autosugestia wymaga cierpliwości. Kto chce pozytywnie oddziaływać na siebie, musi się jej koniecznie nauczyć. Jak pisze Leibold: „Niecierpliwość przeciwdziała głębokiemu relaksowi, może opóźnić, a nawet uniemożliwić wyniki treningu. Również w tym wypadku można w miarę ćwiczeń nauczyć się pokonywać własną niecierpliwość, jeśli motywacja jest wystarczająca i jeżeli się głęboko wierzy w sukces”.
- Bez wysiłku woli
Wola zakłóca odprężenie i budzi wewnętrzne opory przeciwko stawianym sobie celom, dlatego podczas treningu należy możliwie całkowicie ją wyłączyć. Przez wielokrotne powtarzanie próbuje się utrwalić sugestie, aż staną się one rzeczywistością. Cierpliwość i ufność są przy tym pomocne, podobnie jak regularne ćwiczenia, podczas których w stanie całkowitego odprężenia pozwalamy działać na siebie własnym wyobrażeniom.
- Głęboki relaks
Ostatnim warunkiem sukcesu autosugestii – jak podkreśla Gerhard Leibold – jest doprowadzenie do możliwie głębokiego rozluźnienia ciała, psychiki i uczuć. Powoduje to wymierne zmniejszenie aktywności kory mózgowej i doprowadza do stanu przypominającego trans, w którym podświadomość przyjmuje sugestie. Dlatego początkujący powinni nauczyć się technik głębokiego relaksu i odprężenia.
- Granice autosugestii
Autosugestia jest techniką podnoszącą jakość życia, ale bywa też niebezpieczna. Jej błędne stosowanie może rodzić frustrację. To jednak nie wszystko. „Autosugestia może korzystnie wpłynąć na zaburzenia psychiczne o charakterze chorobowym i złagodzić takie objawy fizyczne jak ból, ale nie wolno przy tym zapominać, że objawy są tylko sygnałem ostrzegawczym informującym o chorobie, które tylko specjalista potrafi właściwie ocenić” – zaznacza autor książki poświęconej tej tematyce.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, gdzie leżą granice autosugestii, ale na pewno trzeba z tą techniką obchodzić się ostrożnie. „Właściwie rozumiana autosugestia może ułatwić przestawienie się na inne tory, na przykład może pomóc otyłym w ścisłym przestrzeganiu diety odchudzającej. Nie może jej jednak zastąpić. Jeszcze jeden przykład: autosugestia niesłychanie zwiększa na pewien czas sprawność. Dzięki odpowiednio sformułowanym sugestiom można przejść przez okresy dużego napięcia fizycznego lub psychicznego bez ujemnych skutków. Jednak jeśli ktoś stale jest na najwyższych obrotach, to doświadczy tego samego, co silnik pracujący bez przerwy na pełnym gazie: rozchoruje się, czemu autosugestia też nie potrafi zapobiec” – zaznacza Leibold.
Z autosugestią związana jest jeszcze jedna zagadka ludzkiego umysłu – efekt placebo. Mówimy o nim wtedy, gdy udaje się uzdrowić człowieka pod wpływem działania obojętnej substancji. Znaczenie ma wiara w jej działanie, dzięki której organizm doświadcza samouzdrowienia. Leibold wyjaśnia, że subiektywne działanie pozornych leków stosowanych przede wszystkim podczas kontrolnych eksperymentów sprawdzających działanie środków farmaceutycznych polega właśnie na sugestii. Pacjent wierzy w skuteczność leku i może na przykład zasnąć, mimo że tabletka, rzekomo nasenna, nie zawiera żadnych substancji usypiających. I przeciwnie, brak zaufania do działania środków leczniczych może opóźnić działanie terapii, a nawet niekiedy ją uniemożliwić.

- Jak radzić sobie z zakupoholizmem
Zakupoholizm dotyka głównie kobiety. Co ciekawe, w czasie kryzysu, zakupoholizm wcale nie okazuje się zanikać – ilość zakupoholików w czasie kryzysu rośnie. Wynika to z tego, że zaburzony sposób regulacji emocji powoduje, że czując zagrożenie związane z tym, że zubożejemy, chcemy dodatkowo pokazać sobie i światu, że nasza sytuacja nie uległa zmianie a nawet mamy się lepiej niż dotąd. Taki mechanizm powoduje, że osoby, które mają tendencje do tego, by regulować emocje za pomocą zakupów, w czasie kryzysu wpadają w uzależnienie głębiej. Jeśli widzisz, że zaczynasz niebezpiecznie przekraczać granicę podejmowania rozsądnych decyzji zakupowych, na korzyść dokonywania zakupów impulsowo i masz poczucie, że zakupoholizm już Cię dopadł (lub jesteś blisko popadnięcia w uzależnienie) możesz spróbować wykorzystać następujące sposoby radzenia sobie:

•  Zacznij prowadzić dziennik wydatków. Na początku każdego miesiąca stwórz budżet wydatków i kontroluj codziennie jego stan. Na koniec miesiąca sprawdź, które pozycje były niepotrzebne, impulsowe i które wywołane zostały emocjami. Dzięki temu będziesz móc w kolejnym miesiącu lepiej kontrolować swoje wydatki.
• Stwórz plan spłaty zadłużenia. Omów go z bliskimi. Wyznacz dokładne raty wraz z datami ich spłaty i zaznacz je w swoim terminarzu jako priorytetowe.
• Przy każdej pozycji z Twojej listy wydatków z punktu 1 zaznacz, czy wydatek ten był potrzebą czy zachcianką – to pozwoli Ci ustalić, na które wydatki musisz zwracać większą uwagę. Pokaż listę zaufanej osobie – niech skontroluje to, czy wydatki które uznałaś jako konieczną potrzebę, nie są w rzeczywistości niepotrzebną zachcianką.
• Spróbuj połączyć swoje wydatki „zachciankowe” z konkretnymi wydarzeniami (impulsami) z Twojego życia. Dzięki temu będziesz móc zastanowić się, co najczęściej powoduje, że dokonujesz nieprzewidzianych zakupów.
• Nie chodź samodzielnie po zakupy – staraj się zawsze mieć przy sobie osobę, która podejmuje racjonalne decyzje zakupowe. Ona powstrzyma Cię od dokonywania niepotrzebnych zakupów.
• Pozbądź się kart kredytowych. Pozostaw tylko karty debetowe. Ustal dzienny limit wypłat z bankomatu oraz limit wysokości płatności kartą. Płać za wszystko gotówką.
• Staraj się nie oceniać innych poprzez pryzmat tego co posiadają. Zamień zdanie „Krzysiek, ten co chodzi tylko w Dieslach” na „Krzysiek, ten który ma taki ładny uśmiech”.
• Nie korzystaj z promocji i wyprzedaży. Unikaj spacerów po galeriach handlowych w okresie wyprzedaży – wprawdzie zakupy na wyprzedażach mogą wiązać się z oszczędnością, ale nie w sytuacji w której jesteś zakupoholikiem! To jedynie wzmaga wydatki i powoduje zmniejszenie kontroli nad własnym uzależnieniem.Zakupoholik na wyprzedażach to alkoholik na wycieczce w browarze!
• Jeśli nie jesteś w stanie powstrzymać się od odwiedzania galerii handlowych, chodź do nich bez portfela i kart. Wprawdzie nadal będziesz odczuwać impuls do kupienia rzeczy, ale przynajmniej nie będziesz móc ich nabyć.
• Zastanów się nad tym, jakie rzeczy sprawiają Ci przyjemność w życiu i nie są związane z zakupami (lub wydawaniem pieniędzy). W sytuacji odczuwania impulsu do zakupów, zacznij robić coś innego, co sprawia Ci przyjemność. W ten sposób nauczysz się nowej, mniej szkodliwej metody regulacji emocji.
• Dołącz się do programów Anonimowych Zakupoholików – takie grupy organizowane są w niektórych ośrodkach terapii uzależnień w całym kraju.
• Zastanów się, czy poza działaniami związanymi z wyzwoleniem się od zakupoholizmu nie powinnaś zająć się własnymi emocjami. Może czas wybrać się do psychoterapeuty. więcej na www.psychika.eu
Sięgnij po pewność siebie!
Czy można być pewnym siebie, pomimo że nie ma się tego w swoim charakterze? Ludzie często myślą o sobie i innych w kategoriach cech charakteru, a ten wydaje się być czymś niezależnym od nas, wrodzonym i stałym. Ktoś jest nieśmiały, inny ktoś jest pewny siebie, ten pierwszy może tylko pozazdrościć drugiemu, ale i tak siebie nie przeskoczy. Jeśli myślisz o sobie w kategoriach cech charakteru masz małe możliwości zmiany. Trudno zaangażować się w zmienianie czegoś, co się z góry uważa za słabo lub w ogóle nie dające się zmienić.
Jeśli kusi Cię myśl o większej pewności siebie, warto na początek rozstać się z myśleniem o sobie jako o zbiorze trwałych cech i skupić się raczej na zachowaniach. Przy takim podejściu “pewność siebie” jest stanem, który towarzyszy jakiemuś konkretnemu zachowaniu i jakimś konkretnym okolicznościom. Czasem możesz mieć jej więcej, czasem mniej, w zależności od sytuacji, w jakiej się znajdujesz. Nie jesteś już osobą, która jest skazana na bycie niepewną i możesz zacząć dążyć do tego, aby poszerzać wachlarz okoliczności, w których czujesz się pewnie.
Pomyśl o sobie na przestrzeni wielu lat i zobacz jak zmienia się Twoja pewność siebie w czasie. Jeśli się na tym skupisz znajdziesz takie sytuacje, które kiedyś wywoływały niepewność a dziś są codziennością i nawet się nad nimi nie zastanawiasz.
Podam Ci przykład
Pamiętam sprzed kilkunastu lat ściskanie w żołądku na myśl, że następnego dnia będę samodzielnie jechać gdzieś samochodem. Pamiętam te kombinacje myślowe, jak to zrobić aby uniknąć konieczności prowadzenia, lęk przed tym, że się nie uda dojechać, że konsekwencje błędu będą nieodwracalne – wsiadając za kierownicę zupełnie nie czułam się pewnie.
Dziś prowadzenie samochodu w ogóle nie jest tematem do rozmyślania czy przeżywania, po prostu jadę. Można powiedzieć, że jest to okoliczność w której moja pewność zdecydowanie wzrosła. Co takiego było rakietą wznoszącą moją pewność siebie, na nieporównywalnie wyższy poziom? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie warto dokładniej przyjrzeć się czym jest pewność siebie.
Pomyśl o swoich zwykłych codziennych czynnościach, miejscach i znanych Ci dobrze ludziach.
Oczami wyobraźni zobacz, jak poruszasz się po swoim mieszkaniu, po swojej okolicy, kiedy jesteś sama lub otoczona znanymi Ci i przyjaznymi osobami. Z jaką pewnością sięgasz do swojej torebki, wiążesz buty, nalewasz wodę do czajnika, myjesz zęby. W większości robisz to wszystko bez zastanowienia, niemal automatycznie. Pewnie nie myślisz o tym, że to co czujesz to jest pewność siebie, bo w ogóle nie zajmujesz się analizowaniem swojego samopoczucia w takich momentach. Jesteś na swoim terenie.
Pewność siebie jest sygnałem, że jesteś u siebie, w przestrzeni którą dobrze znasz, w okolicznościach które znasz, robisz coś, co naprawdę umiesz.
Poruszasz się w bezpiecznej sferze komfortu. W momencie kiedy robisz krok poza tę sferę, kiedy wychodzisz w nieznane pojawia się niepewność. Nie wiesz co Cię czeka, nie wiesz, czym skończy się działanie.
Kilkanaście lat temu siadając na miejscu kierowcy i odpalając silnik wychodziłam poza swoją sferę komfortu i wkraczałam w nieznane. Poczucie pewności siebie byłoby mało uzasadnione. Niepewność jest w tym momencie bardziej na miejscu.
Pewność siebie jest przypisana tym obszarom, które są Twoje, które znasz i masz w jakiś sposób opanowane. Wyjście poza tę sferę natychmiast przywołuje niepewność. Jednak im częściej gdzieś bywasz, im więcej doświadczeń masz z jakąś sytuacją tym bardziej ona staje się znana. Tym bardziej jest Twoja, a wraz z przejmowaniem jej “na własność” stajesz się coraz bardziej pewna siebie w tej sferze.
Droga do pewności siebie wiedzie przez doświadczenie niepewności i ciągłe wciąż na nowo, wychodzenie jej naprzeciw. Dotąd aż niepewność zniknie.
Tak się właśnie stało z moją pewnością za kierownicą – jeździłam, jeździłam, jeździłam aż przestało to robić na mnie wrażanie.
Podobnie było z wystąpieniami publicznymi i pracą w zawodzie psychologa – we wszystkich tych obszarach poczucie pewności siebie wzięło się z doświadczenia i działania pomimo braku pewności.
Dlaczego ludziom się nie udaje być bardziej pewnym siebie? Recepta na pewność siebie jest bardzo prosta – zacznij od jednego obszaru, poznawaj, ćwicz się i doświadczaj dopóki nie poczujesz się w tym pewnie a następnie sięgnij po następny, i następny, i następny. Im więcej masz obszarów swojej pewności, tym bardziej pewnym siebie jesteś człowiekiem. Powstaje więc pytanie, dlaczego skoro to jest takie proste, tak wielu ludzi uskarża się na brak pewności i wydaje się być bezsilna wobec tego stanu rzeczy.
Dzieje się tak z kilku powodów, ale najważniejszy z nich to jest brak akceptacji swojej niepewności i oczekiwanie od siebie aby wywołać pewność wysiłkiem swojej woli. Jak już powiedzieliśmy, aby móc poczuć się pewnie trzeba zebrać cały szereg doświadczeń związanych z danym obszarem, to oznacza, że trzeba wypłynąć z bezpiecznego portu na szerokie wody i tym samym zmierzyć się ze swoją niepewnością.
Jeśli wymagasz od siebie bycia pewnym to skupiasz się na tym, co czujesz i masz skłonność do krytykowania siebie za brak pewności, czynisz całe doświadczenie znacznie trudniejszym.
Twoje ryzyko związane z działaniem na niepewnym gruncie znacznie wzrasta, bo nie tylko nie wiesz, jaki będzie wynik Twojej aktywności, ale też dużą wagę przywiązujesz do tego jak się będziesz czuć, a wiesz, że nie będziesz się czuć dobrze i to cię denerwuje.
A więc oprócz niepewności możesz zacząć czuć też złość na siebie, możesz zacząć się krytykować a co za tym idzie myśleć o tym, że inni też Cię krytykują. Uwaga skupia się nie tylko na zadaniu, ale też na przeżywaniu siebie. To już jest naprawdę trudne i zniechęcające do tego, aby w daną sytuację wchodzić ciągle i ciągle na nowo.
Zatem pierwszym krokiem do większej pewności siebie, paradoksalnie jest zaakceptowanie swojej niepewności.
Uznanie jej za uzasadnioną, niezbędnie konieczną i... przemijającą.
Jeśli wchodzisz nie na swój teren, w nieoswojone aktywności jest rzeczą oczywistą, że będziesz to robić niepewnie, nie wymagaj od siebie w tym momencie czucia się pewnie, tylko dalej rób swoje.
Często ludzie tak bardzo dużą wagę przykładają do tego wstępnego uczucia towarzyszącego nowym aktywnościom, że odkładają działanie do czasu, aż poczują się pewnie, to jest odkładanie na “wieczne nigdy”, bo pewność siebie jest efektem działania a nie jej warunkiem wstępnym.
Elżbieta Kalinowska.